Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hamulce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hamulce. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 czerwca 2014

Regeneracja układu hamulcowego cd.2

No to lecim z kolejną porcją hamulcowej historii, na razie ostatnią. Wszystko było już przygotowane do malowania, wiele już było też pomalowane, więc wypadało zacząć składać.
Tylne hamulce po malowaniu prezentowały się o tak:





Niestety dopiero po malowaniu wyszło, że było kilka mijaków, ale na tyle drobnych, że się nimi nie przejąłem. A to reszta gratów od tylnych hamulców.
I przygotowane do założenia przednie hamulce.

Zostało wszystko założyć na swoje miejsce, tak więc się stało. Teraz mam hamulce praktycznie jak nowe ;) Działają nieźle, ale za wolno na razie jeżdżę, aby w pełni zweryfikować ich skuteczność, jeszcze nawet tarcze po toczeniu się dobrze nie dotarły bo bardzo mało jeżdżę i do tego spokojnie. Nudne to docieranie silnika :P






Podczas prac przy tylnych hamulcach zawsze w swoich samochodach czyszczę i smaruję łożyska kół - oczywiście jeśli jest taka techniczna możliwość. Najczęściej jest. Tutaj w alfie teoretycznie niestety nie ma, ale też się da, co widać na poniższym zdjęciu. Dzięki takiemu zabiegowi jeszcze w żadnym swoim aucie nie wymieniałem łożysk w tylnych kołach. Z przodu niestety sposób montażu łożyska wyklucza takie zabawy. I chyba u mnie lekko już się zaczyna odzywać prawe przednie łożysko, muszę się kiedyś wybrać w trasę, żeby dobrze je rozgrzać i wtedy będę wiedział na pewno, może to tylko opona tak sobie pojękuje delikatnie.
Tamtego dnia składałem wszystko na mega szybkości, ponieważ musiałem się wyrobić do godziny 18, aby zrobić badanie techniczne, stąd np. nie mam zdjęć z montażu zderzaka i nadkoli przednich, ale w sumie to nie ma co oglądać. Tak więc po raz pierwszy zdjęcia złożonej Alfy już w domu :)


Tego dnia Pani Pilot pierwszy raz widziała złożoną Alfę, a nawet w niej nieco posiedziała... Podobała jej się i była zadowolona z efektów moich prac. Szkoda, że ze mnie nie jest taka zadowolona..

To oczywiście nie koniec prac przy samochodzie, kolejne posty wkrótce. Dziś będzie smutny dzień, ale i takie trzeba przeżyć. Krótka wzmianka może pojawi się wieczorem.

czwartek, 29 maja 2014

Regeneracja układu hamulcowego cd.

Kiedy wszystko było rozebrane przyszła pora na szorowanie i wreszcie malowanie. Tak prezentowały się pomalowane śruby kół.
Przyjechały z toczenia tarcze hamulcowe. Wyglądały nieźle. Przednie tarcze wyglądają słabo, ale i tak długo jeździć nie będą. Ogólnie powinny być już zmienione, ale od biedy jeszcze trochę polatają. Do tego dokupiłem najtańsze klocki. Najtańsze, ponieważ nie było sensu montować nic drogiego, skoro w planach jest bardziej ambitny zestaw hamulcowy z przodu. Na razie hamują dobrze, więc nie przejmuję się :)


Osłony tarcz hamulcowych miały bardzo zniszczony lakier, ale jeszcze nie przegniły, więc im też nadałem nowy image. Najpierw wyczyściłem je z rdzy i luźnych kawałków farby. Następnie pomalowałem farbą antykorozyjną. Na to poszedł czarny spray i na koniec dwie warstewki lakieru bezbarwnego w celu lepszego zabezpieczenia koloru. Trochę posłużą jeszcze.








Równolegle zajmowałem się przywróceniem świetności zaciskom hamulcowym. Zdjęcie przed i po czyszczeniu z zewnątrz. Jak zwykle szczotka druciana i jazda. Tłoczek i cylinder, po czyszczeniu też nabrały lepszej prezencji.


W pudełku czekały już drobne elementy układu, po kuracji w spa.
Do pomalowania zacisków użyłem podobno specjalnej farby do zacisków, dosyć drogiej. Taki komplecik kosztował chyba z 90 zł z przesyłka. No ale chciałem zrobić porządnie i mam nadzieję, że farba da radę. Na razie się trzyma. Kolor wybrałem taki, żeby się nie rzucał w oczy, bo nie lubię festynu. Jednak czarnych też nie chciałem. Skusiłem się na kolor nazwany karbon. W sumie do karbonu nie podobny, a raczej jest taki jakiś brązowo-złoty. Szału nima, ale w sumie wygląda jako tako, czyli po japońsku :)


Pomalowane zaciski i jarzma prezentowały się następująco:


Roboty przy hamulcach jest bardzo dużo, stąd też mam sporo fotek. Kolejne będą w następnym poście.

poniedziałek, 26 maja 2014

Regeneracja układu hamulcowego

Jak wspomniałem w poprzednim poście, postanowiłem się również zająć układem hamulcowym. Skoro się chce szybko jeździć, to trzeba też mieć możliwość wyhamować. Rzekłbym nawet, że najpierw trzeba mieć czym hamować, aby móc szybko jeździć. Jak postanowiłem - tak uczyniłem. Rozebrałem układ hamulcowy w mak i przeprowadziłem mu czyszczenie, szorowanie, malowanie i wszystko inne co niezbędne. Całość przeprowadzona z najwyższą starannością. Zresztą jak każda wykonywana przeze mnie praca ;)
Podczas stania nieruchomo przez te kilka miesięcy hamulce sobie elegancko zardzewiały, więc i tak coś trzeba było zrobić z nimi, bo same się nie oczyszczą zbyt dobrze.
 Tak w ogóle, to prace przy układzie hamulcowym rozpocząłem jeszcze przed wsadzeniem silnika. Wymontowałem pompę hamulcową, rozebrałem, w sumie nie miałem co czyścić, więc przemyłem, przesmarowałem odpowiednią pastą i złożyłem ;)


Kolejnym krokiem był demontaż zacisków i tarcz hamulcowych. Tarcze oczyściłem na płaszczyznach montażowych szczotką metalową montowaną na szlifierkę. Robota żmudna i bardzo brudna, ale warta porządnego wykonania. Tak przygotowane tarcze pojechały do przetoczenia. W sumie bardziej do oczyszczenia, bo tylne tarcze były przecież nowe, a przednie raczej były proste. Jednak jedynymi dobrymi rozwiązaniami przy takiej korozji tarcz jest ich wymiana lub ewentualnie właśnie profesjonalne przetoczenie.


W między czasie śruby kół przeszły renowację. Były strasznie brzydkie, więc je oczyściłem inną szczotką, tym razem montowaną na wiertarkę.


Następnie zabrałem się za jarzma zacisków, zaciski oraz osłony tarcz hamulcowych. Oczyściłem wszystko z rdzy szczotką drucianą, ręcznie, bo inaczej nie bardzo się da. Fajnie by było to wszystko wypiaskować, ale niestety nie było na to czasu, ani zbytnio funduszy, a ręcznie też się da :)


Piasty kół na płaszczyźnie, która się styka z tarczą hamulcową również wyszorowałem szczotą na szlifierkę, aby były czyste, gładkie i nie było ryzyka niepoprawnego montażu oczyszczonych tarcz. Jest to niezwykle istotny element całego procesu montażu tarcz hamulcowych. Od czystości w tym miejscu wiele zależy.
Kuracja zacisków rozpoczęła się od rozebrania ich na części pierwsze, potem żmudne szorowanie, mycie, polerowanie tłoczka i składanie z powrotem w całość.
Tutaj zdjęcia w trakcie.


A w takiej pozycji Alfa sobie wypoczywała przez te kilka dni, w których toczyłem hamulcowy bój.

cdn...